Majówka minęła, wolność odeszła, czas powrócić do szarej
rzeczywistości. ughh.. nauka, nauka i co ? i więcej nauki :| w ostatni
dzień majówki zamiast jeszcze się wyszaleć, musiałam uczyć się chemii,
żeby nie dostać kolejnej pały. nie lubię tego... Ogólnie te dni
wolne spędziłam fajnie, nie powiem, zaczynając od dnia pierwszego gdy
była impreza... TYPOWA POLSKA IMPREZA. Tańce, disco polo, grill, %, i te
sprawy haha. W nocy z bratem pojechaliśmy jeszcze po głośniki do domu
żeby CAAAŁE działki słyszały haha, taka nasza rodzinka już jest ;) Na
noc poszłam do Laury, mojej koleżanki. Tam miałyśmy spokój, chociaż
muzykę było słychać trochę nadal. Z tego co później opowiadali rodzice.
Dobrze że poszłyśmy do Niej, bo zasnęłybyśmy dopiero o 2 w nocy. NAJS. W
następny dzień a raczej znowu noc się przeziębiłam skacząc w nocy do
basenu. Nie wiem co mi odpierniczyło haha. Byłam przeziębiona i nie
mogłam jechać do przyjaciółki, no ale spotkałyśmy się w niedzielę.
Miałyśmy iść na rolki, później do galerii MM, i browara, ale Andzia nie
mogła otworzyć garażu gdzie był Jej 'sprzęt' bo nie miała kluczy, a
reszta poszła mniej więcej z planem + jeszcze inne sklepy, mcdonald's i
takie tam :). Na samym końcu poszłyśmy do Niej pouczyć się tej
nieszczęsnej chemii. Uznajmy, że wczoraj napisałam chociaż na 3.
umm.. jak widać zaczęłam 'studiować' książkę Michael'a Jackson'a MOONWALK. Na razie muszę przyznać, że jest świetna. Wychowałam się na Nim, ja Jego muzyce.
Miałam dzisiaj wyjmowane szwy z głowy, bo jak pisałam chyba w poprzedniej notce miałam zabieg. Pominę to, że jeszcze dziś zemdlałam, ale nie ważne bo to za długa historia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz